Zrzeczenie się: używam linków partnerskich/polecających w moich postach, tak że jeśli klikniesz i kupisz coś, mogę uzyskać mały kredyt polecający (bez żadnych kosztów dla ciebie). Nie musisz klikać ani kupować, jeśli nie chcesz, ale jeśli tak, moja rodzina i ja dziękujemy!
Udostępnij w mediach społecznościowych

zawsze słyszysz Rady małżeńskie: nigdy nie mów negatywnie o swoim współmałżonku innym. Ale ten bloger wyjaśnia, dlaczego tak naprawdę jest to naprawdę straszna Rada małżeńska i co robić zamiast tego.kilka tygodni temu ktoś z mojego kanału na Facebooku napisał o grupie na Facebooku, w której ostatnio były kobiety narzekające na swoich mężów. Status mojego przyjaciela na Facebooku skarcił te kobiety, które biły i śmieciały, mówiąc o swoich małżonkach, stanowczo stwierdzając, że nigdy nie powinniśmy mówić negatywnych rzeczy o naszych małżonkach publicznie. Nigdy.

jak można się było spodziewać, było dużo „you go girl!”rodzaj odpowiedzi, a jeszcze więcej postów lubi i kocha i ogólne agreeance.

Buuut…

zamiast tylko zgadzać się z postem, skłoniło mnie to do myślenia.

całe życie słyszałem tę radę małżeńską: nie jęcz i nie narzekaj na współmałżonka innym ludziom, ponieważ to tylko rozerwie współmałżonka i zaszkodzi małżeństwu i sprawi, że druga osoba źle pomyśli o współmałżonku, a całe małżeństwo się rozpadnie. Yada, yada.

słuchaj, mam taką radę. Naprawdę. Rozumiem istotę tego myślenia i dlaczego ludzie o dobrych intencjach ciągle powtarzają” nigdy nie mów negatywnie o swoim współmałżonku innym ” w kółko i w kółko jako rodzaj żelaznej obrony przed problemami małżeńskimi.

Buuut….

im więcej o tym myślę, tym bardziej uważam, że to naprawdę straszna Rada.

Ok. Wiem, co sobie myślisz. Co?? Ronni, o czym ty mówisz? To najlepsza rada małżeńska wszech czasów. Każdy, kto wydaje się szczęśliwym mężem, mówi to! Więc to musi być prawdziwa i cenna rada, prawda?

nie tak jak jest napisane, nie Oto dlaczego myślę ,że „nigdy nie mów negatywnie o swoim współmałżonku publicznie” to okropna Rada:

powiedzenie nie brzmi „nie poniżaj niepotrzebnie swojego współmałżonka” lub „nie umniejszaj współmałżonka, aby poczuć się lepiej” lub „nie oczerniaj współmałżonka, aby go upokorzyć” – z tym wszystkim się Zgadzam. Nie. Popularna rada brzmi następująco:

nie wypowiadaj się negatywnie o swoim współmałżonku innym.

dowolne. Rzecz. Nie.

Uwaga: Mówimy o dość subiektywnej Angielskiej definicji słowa „negative”, która może obejmować wszystko, co z czyjejś perspektywy może okazać się nieprzyjemne lub pozbawione pozytywnych cech. Na przykład:

  1. mój mąż ostatnio dużo pracuje do późna.
  2. moja żona chce wyciąć gluten z diety naszej rodziny.
  3. nie umie naprawiać rzeczy w domu.
  4. nie jest zbyt dobrą kucharką.
  5. mój małżonek chrapie.
  6. dostali w tym roku 3 mandaty za parkowanie.

to są chyba negatywne wypowiedzi! Fakty, być może-ale i tak jest w nich potencjalnie negatywny obrót. Czy to oznacza, że te wypowiedzi nie mogą być wypowiedziane do innej osoby? Wiesz, na wypadek, gdyby można było to zinterpretować jako coś negatywnego o Twoim współmałżonku?

Tak, Tak. Wiem. Teraz mówisz: przestań być taki skrupulatny Ronni. Wiesz, co oznacza Rada. Te małe rzeczy powyżej są oczywiście w porządku do powiedzenia-ale mówienie paskudnych i wrednych rzeczy o swoim współmałżonku nie jest, ok? Nigdy nie jęcz i nie narzekaj ani nie mów rzeczy, które współmałżonek uzna za podłe. O to nam chodzi.

pozwól, że wyjaśnię. Ciągłe krytykowanie i umniejszanie oraz odkładanie współmałżonka na innych ludzi z pewnością nie jest dobrym pomysłem. Zobacz # 4 w moim, kiedy małżeństwo jest naprawdę, naprawdę trudne post. Absolutnie uważam, że ważne jest, aby świadomie skupić się na dobrych cechach współmałżonka, a nie tylko zgubić się w irytacji nad swoimi złymi cechami.

ale „nie wypowiadaj się negatywnie o współmałżonku” jako wytyczna dla wszystkich?? Z tym niejasnym przewodnikiem, trudno jest dokładnie wiedzieć, jak go przestrzegać, lub co przekracza linię negatywności, lub co – jeśli w ogóle-powinno być dzielone, jeśli osiągnie pewien punkt. Dla wielu par, rada, aby „nigdy nie mówić negatywnie” może nawet być szkodliwe dla ich relacji!

Nie wierzysz mi? Oto niestety Wspólna historia:

Etap 1: wczesne małżeństwo.
Szczęśliwa para. Dobra komunikacja. Nigdy nie mówią o sobie negatywnie, bo szczerze mówiąc, w ich małżeństwie nie ma zbyt wiele negatywów. To Młode, błogie, idealne do zdjęć miłość ludzie lubią myśleć, że małżeństwo ma trwać wiecznie.

Etap 2: Kilka Lat W
Od początku coś jest nie tak i nie jest zsynchronizowane. Małżonkowie są zajęci, rozkojarzeni, albo stało się życie. Jest pewne rozłączenie, ale zakłada się, że wszystko wróci do normy, gdy życie stanie się łatwiejsze…pewnego dnia. Małżeństwo jest nadal dobre, ale szczęście zniknęło. Żaden z małżonków nigdy nie mówi ani nie uznaje rozłąki, którą zaczynają odczuwać, ponieważ nadal chcą udanego małżeństwa i dopóki nie mówią negatywnie o swoim związku z nikim, wtedy wszystko w końcu będzie dobrze, prawda?

Etap 3: Jeszcze Kilka Lat.
z czasem nie było lepiej. Rozłąka jest bardziej wyraźna; małżonkowie ledwo pamiętają, kiedy to nie było ich normalne. Ich związek stał się nudny, nijaki. Małżeństwo nie jest złe, jako takie … ale też nie jest dobre. Argumenty stają się powszechne; postanowienia nigdy nie zostały w pełni osiągnięte. Małżonkowie chcieliby, aby ich małżeństwo było lepsze niż to, ale nie wiedzą, czy potrzebują pomocy – lub czy jest to normalne również w innych małżeństwach. I nadal nie rozmawiają z nikim spoza małżeństwa, ponieważ trzymają się ostatniego pomysłu, który powiedziano im milion razy: że przyznanie negatywów na temat ich małżeństwa (i nieuchronnie na temat ich małżonka) komuś spoza małżeństwa spowoduje tylko dalsze niszczenie ich małżeństwa.

Etap 4: Wkrótce Potem.
małżonkowie prawie ze sobą nie rozmawiają, chyba że to konieczne. Po co? Są tak daleko od siebie odłączeni, że nawet nie wiedzą od czego zacząć. Każda próba komunikacji prowadzi do wściekłych walk i wyzwisk. Gdy specjalne wspólne wydarzenia zostaną zapomniane. Pieniądze są wydawane i ukrywane przed sobą. Mówi się białe kłamstwa. Małżonkowie zaczynają spędzać więcej czasu poza domem, z innymi ludźmi. Naprawienie ich związku wydaje się nie do pokonania w tym momencie. Już nie czują do siebie miłości, tylko dystans.

dopiero wtedy, gdy już czuje, że nie ma już nic do stracenia, małżonkowie wypuszczają wszystkie negatywy na temat małżonka i małżeństwa z kimś innym. Ale oczywiście wylewają się tylko negatywy powoli budowanych lat nieszczęścia, ponieważ w tym momencie małżonkowi trudno jest nawet pamiętać pozytywne aspekty związku. A teraz, gdy przyjaciel właśnie słyszy te horrory (i bez kontekstu wiedzy o raz szczęśliwszych poprzednich latach), większość dobrych intencji powierników prawdopodobnie-choć niestety – zachęci swojego przyjaciela do wyjścia ze złej sytuacji małżeńskiej, podczas gdy mogą, ponieważ w końcu „zasługują” na szczęście, prawda?

Buuut…

  • co jeśli jako zbiorowe społeczeństwo zatrzymamy ten cykl wstydu z powodu małżeńskich trudności?
  • a gdybyśmy przestali mówić sobie i naszym przyjaciołom, że nigdy nie powinni mówić negatywnie o swoich małżonkach, ale zamiast tego zachęcali do zdrowych sposobów wspierania małżeństw przyjaciół w trudnych czasach?
  • co, jeśli wcześniej w małżeństwie małżonkowie w powyższym przykładzie czuli się komfortowo, zwracając się do zaufanego przyjaciela o destrukcyjne wzorce, które zaczęli zauważać w swoim małżeństwie i prosili o pomoc?
  • a co jeśli zaufany przyjaciel był w stanie powiedzieć jednemu z małżonków „mężczyźnie”, to jest do bani, że tak właśnie dzieje się w twoim małżeństwie, przepraszam. Mój małżonek i ja również mieliśmy trudne problemy i to jest to, co odkryłem, aby pomóc nam lepiej się komunikować.”?
  • co jeśli, tak jak rodzice często zbierają się razem, aby dać upust i współczuć wyzwaniom związanym z wychowywaniem dzieci i wzajemnym wsparciem-ludzie również czuli się komfortowo mówiąc do swoich zaufanych przyjaciół:”Hej, mój mąż/żona naprawdę mnie teraz denerwuje, czy kiedykolwiek zajmowałeś się tym w swoim małżeństwie, jeśli tak, jak sobie z tym poradziłeś”?

dlaczego istnieje takie założenie, że przyznanie się do negatywnych rzeczy dziejących się w małżeństwie musi zakończyć się rozpadem Związku? Musi? Dlaczego Zakładamy, że to niemożliwe, żeby ktoś publicznie powiedział: „Wiesz, moje małżeństwo jest teraz do bani, BUUUT…staramy się znaleźć sposób, aby było lepiej”?

nikt cię nie gardzi, gdy masz chwilę frustracji i narzekasz na 2 lata lub nastolatka. Inni rodzice rozumieją, że można zarówno kochać swoje dzieci i być doprowadzony do szaleństwa przez nich w tym samym czasie.

dlaczego więc inaczej patrzymy na frustracje małżeńskie? Dlaczego mówimy ludziom, aby ukrywali swoje walki wojenne – ale zachęcamy ich do dzielenia się trudnościami wychowawczymi?

ale, ale, buuut … Ronni! (jak możesz teraz mówić) … nie mogę chodzić i opowiadać komukolwiek o naszych kłopotach małżeńskich lub rzeczach, które doprowadzają mnie do szaleństwa na punkcie mojego małżonka! Jak wspomniałeś w powyższym przykładzie z etapu 4, czy przyjaciele o dobrych intencjach nie zachęciliby mnie do opuszczenia mojego małżeństwa, gdyby naprawdę wiedzieli, co się w nim dzieje? Lepiej, żebym nikomu nic nie mówił. Nie chcę, żeby ktokolwiek myślał coś złego o mnie lub o moim współmałżonku.

prawdopodobnie nawet nie zdając sobie z tego sprawy, po prostu pokazałeś, dlaczego ten sposób myślenia „nigdy nie mów negatywnie o swoim współmałżonku” musi się zmienić. Aby małżeństwa przetrwały ciężkie czasy, musimy stać się wspólnotą, która zachęca do małżeństwa. Musimy znaleźć zaufanych powierników (najlepiej byłoby inne małżeństwo), z którymi czujemy się wystarczająco komfortowo, aby być uczciwym i otwartym na nasze kłopoty małżeńskie, którzy następnie będą nas wspierać w naszych podróżach małżeńskich. Wszyscy musimy wiedzieć-tak jak to robimy, gdy dzielimy się naszymi zmaganiami rodzicielskimi-że nie jesteśmy w tym sami.

jedynym sposobem, aby to się stało, jest zamiana porady „nigdy nie mów negatywnie o swoim współmałżonku” z czymś bardziej dokładnym, takim jak „nie niepotrzebnie poniżaj/umniejszaj/dyskredytuj/pogardzaj/itp.współmałżonka”.

chcesz pomóc kulturze małżeństwa w dzisiejszym świecie? Być, że potrzebne małżeństwo zachęcając przyjaciela do innej osoby. Jeśli ktoś otwiera się o ich małżeństwa walczy do ciebie-być słuchając ucha; nie mów im, że nie powinien być mówienie negatywnie o swoim współmałżonku. Możesz zachęcać do zaangażowania małżeństwa, jednocześnie uznając, że czasami małżeństwo jest trudne. Pomóż przyjacielowi znaleźć pomoc, jeśli chcą pomocy, lub po prostu pozwól im upuścić się bez osądzania ich lub ich małżonka. Z drugiej strony-bądź również osobą, która dociera do kogoś, komu ufasz (przyjaciel w zaangażowanym małżeństwie jest zdecydowanie preferowany), gdy odpowiesz na rzeczy w małżeństwie, zanim cię zje.

mówienie czegoś negatywnego o współmałżonku w kontekście szukania porady lub wsparcia od zaufanego przyjaciela może być zdrowe dla twojego związku.

trzymanie rzeczy w środku, bo myślisz, że musisz udawać, kiedy naprawdę się rozpadasz, bo nie masz komu się zwierzyć – nie jest.

Udostępnij w mediach społecznościowych

październik 19, 2016 przez Ronni @ Think too Much Mom / 15 komentarzy

  1. Dziękujemy za ten post! Widziałem to w małżeństwach, a nawet w moich. Miałem przyjaciela, którego małżeństwo prawie się rozpadło i wszyscy byli zszokowani. Szkoda, że nie rozmawiała ze mną i nie mogliśmy się do siebie zachęcać. Na pewno przekażę ten post dalej. Boże błogosław!

  2. całkowicie zgadzam się z Tobą w tym poście, to jest straszna Rada!! Bardzo ważne jest, aby mieć przynajmniej jedną osobę, do której możesz narzekać na współmałżonka,to dobre dla zdrowia, aby móc upuścić! 🙂 Dziękuję bardzo za dzielenie się!

  3. myślę, że ważne jest, aby móc rozmawiać z kimś innym o tym, co się dzieje, zwłaszcza jeśli jestem zdenerwowany. Moja siostra i ja powiedzieliśmy takie rzeczy: „to się stało, nie podoba mi się to, czy zdarzyło ci się to kiedykolwiek, myślisz, że przesadzam z reakcją?”rodzaj rozmowy. Myślę, że to normalne i zdrowe. Ale jeśli ciągle to robisz, może zasięgnąć porady.

  4. słuszna Uwaga. Szczerze mówiąc, jeśli nie możesz dać upust w Internecie o swoim współmałżonku ludziom, którzy cię nie znają, aby dmuchnąć w powietrze, kto może? LOL

  5. całkowicie się Zgadzam! Posiadanie kogoś do rozmowy może być bardzo ważne. Myślę, że to może pomóc Związkowi, biorąc pod uwagę właściwe okoliczności.

  6. ciekawa perspektywa. Nigdy o tym nie pomyślałem.

  7. podoba mi się ta perspektywa. Rzeczywistość jest taka, że musimy mieć kogoś do rozmowy. Czasami po prostu wyrażanie swojej frustracji innym może pomóc nam umieścić ją w perspektywie w sposób, którego nie możemy sami. Chociaż nie powinno to być regularne zjawisko, nie powinniśmy również czuć się odizolowani i że źle jest uzyskać jakiekolwiek wsparcie z zewnątrz.

  8. ten post naprawdę trafił w sedno. Rozumiem, że tak, nie należy poniżać współmałżonka-lub mówić o nich zwłaszcza przed rodziną lub ludźmi, którzy naprawdę nie znają współmałżonka i Twojej sytuacji – ale każdy musi dać upust-to jest zdrowe, więc jeśli chcesz tryskać o swoich problemach nad lampką wina z zaufanym diabłem-idź do niego. Znają Cię na tyle dobrze, aby wiedzieć, że twoje małżeństwo jest nadal ważne i nadal kochasz współmałżonka, nawet jeśli masz problemy lub nieporozumienia.

  9. myślę, że obgadywanie mojego męża na forum publicznym nie byłoby czymś, co bym kiedykolwiek zrobiła. Jednak w zaufaniu do mojego najlepszego przyjaciela, ważne jest dla mnie, aby hash nad moim małżeństwem i porozmawiać o tym, co idzie nie tak i co działa dla nas. Wspiera nasze małżeństwo i naszą rodzinę. Nie podzielam też niczego zbyt osobistego, co mogłoby całkowicie zawstydzić mojego męża, gdyby wiedział, że ona o tym wie.

    jednak nie przeszkadza mi, że ktoś wspomina, że mąż chrapie albo że żona nie jest dobra w wystąpieniach publicznych. Nieważne.

    jeśli ktoś jest w słownie lub fizycznie obraźliwym małżeństwie, jak najbardziej-mów!

  10. uwielbiam ten punkt. Myślę, że jest duża różnica między tylko narzekanie i bicie. Każdy musi dać upust drobiazgom.

  11. zgadzam się z tobą! Zasadniczo wszystko wraca do tego słowa, do którego jesteśmy zachęcani….komunikować się! Możemy zrobić dokładnie to, co tutaj mówisz, po prostu nie trzeba tego robić nienawistnie lub złośliwie, co zaczyna zupełnie nowy temat. Świetne ujęcie tego tematu Ronni!

    • komunikacja jest dobra. Ale dlaczego nie komunikujesz się ze swoim współmałżonkiem? Jeśli te kwestie rzeczywiście mają znaczenie, dlaczego przynajmniej nie dać małżonkowi szansę na zmianę. Twój współmałżonek nie czyta w myślach i może nie wiedzieć, że istnieje problem. Z pewnością pierwsza rozmowa z nimi przyniesie lepsze rezultaty?

  12. pewnego dnia, lata temu, rozmawiałam z moim mężem. Zatrzymałem się i pomyślałem: „gdyby tak do mnie mówiono, zwariowałbym.”Zrzędziłem. O wszystkim. Więc przestałem.
    i pewnego dnia mąż usłyszał, jak narzekam koleżance na nawyki żywieniowe męża. Spojrzał na mnie i powiedziałem mu: „albo mój przyjaciel o tym usłyszy….. albo ty.- Skinął głową i kazał mi kontynuować. Potrzebujemy gniazdek. Miejsca, w których można po prostu narzekać, narzekać, nie raniąc uczuć współmałżonka.

  13. Oh. Ojej. Latający Potwór Spaghetti. Cały bełkotliwy post zbliżony do punktu widzenia 17-letniej dziewczyny z doliny z powodu semantyki, aka, używając ” blanket statements.”To zdrowy rozsądek, że rozmowa z kimś o mandacie żony za przekroczenie prędkości lub o tym, że mąż spóźnia się 15 minut na recital, jest w porządku. Poznanie różnicy między rozmawianiem o pewnych wadach / błędach (jesteśmy ludźmi, wiesz) a gadaniem o śmieciach jest zdrowym rozsądkiem. Buuuuuuuuuuuuu, to jasne, że nie każdy go ma.

    • OMFSM! Totalnie. Zbędne bełkotanie przypadkowych postów na blogu, z którymi się nie zgadzasz? A co ze zdrowym rozsądkiem? To ta dolina.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.